Kurs na prawo jazdy
Kilka kursów między sypialnią, łazienką i kuchnią. Ostre światło w oczach, obłęd w głowie. Panika podczas poszukiwania rzeczy koniecznych do całodziennego funkcjonowania. Zegarek na szafce, portfel w łazience, koszulka na fotelu. Rajd z kawą w kierunku deski do prasowania i chwilę później zapinanie guzików lewą ręką. Prawa zajęta kanapką. Dobrze, że nie jem i nie myję zębów jednocześnie. Szybki lot z budynku chodnikiem. Nagłe przebudzenie ostrym wiatrem i wściekłym drobnym deszczem. Znów dzień jak co dzień. Basta! Nauka jazdy Katowice to jedyne rozsądne wyjście, aby zmienić coś w życiu. Prawo jazdy i własny samochód pozwoli na swobodne dojeżdżanie do pracy. Skończy się pośpiech i gonitwa za uciekającym autobusem. Do nauki jazdy podszedłem bardzo poważnie i od samego początku wertowałem kodeks drogowy. Kurs na prawo jazdy odbyłem popołudniami i w weekendy. Weekendowe podróże po mieście były relaksem w porównaniu z godzinami szczytu od poniedziałku do piątku. Na egzamin na prawo jazdy czekałem ponad miesiąc. Wziąłem sobie zapobiegawczo trzy godzinki jazd przez egzaminem, ale jak mawiał mój instruktor: tego się nie zapomina. Fakt, ma chłop rację, ale stres to zwierzę, nad którym trzeba zapanować. Nauka jazdy Katowice odbyła się na wysokim poziomie i w miłej atmosferze. Na samym egzaminie na prawo jazdy nie obyło się całkiem bez nerwów, ale nie było tak źle. Kosztowało mnie to furę pieniędzy, bo wydałem równowartość całej swojej pensji, jaką dostaję za pół etatu. Jednak posiadanie uprawnień do kierowania pojazdem jest bezcenne. I na całe życie.