Marznąca mżawka na drodze

Weekend rozpoczęliśmy od szarówki i marznącej mżawki. Wyszedłem z domu w dobrym nastroju, ponieważ samochód nadawał się od razu do drogi ? nie był przysypany i zmarznięty. Jak na styczeń, warunki wydawały się dobre.
Dwa kilometry od domu zaczęło mżyć. Spiker radiowy oznajmił, że w okolicach Katowic temperatura wynosi MINUS trzy stopnie.
Momentalnie zdjąłem nogę z gazu łącząc fakty ? mżawka i mróz nie wróżą nic dobrego. Na efekty nie musiałem długo czekać, kilka minut później zobaczyłem pierwsze dwa pojazdy w przydrożnym rowie. Na rondzie sprawdziłem stan nawierzchni i jeszcze bardziej zwolniłem ? było ślisko.
Wielu kierowców nie zdawało sobie sprawy, że czarna nawierzchnia jeszcze nie gwarantuje przyczepności. Mój dawny instruktor nauki jazdy wykorzystał takie warunki i kazał wykonać kilka manewrów, po których nabrałem szacunku do praw fizyki.
Do pracy musiałem dojechać z prędkością 40km/h okrężną drogą ze względu na ilość stłuczek i ogólny korek. To nic niezwykłego w pogodzie, lecz kierowcy często zapominają o zmienności warunków na drodze, zwłaszcza na dłuższej trasie. Wystarczy przejechać dwieście - trzysta kilometrów aby przekonać się, że można zobaczyć po drodze 4 pory roku w różnym nasileniu i kombinacji. Nie można też narzekać, że końcówka stycznia umożliwia nam jazdę z prędkością 80km/h.

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz