Poranne ptaszki
Poranny powiew zimy i przelotne opady śniegu z deszczem skutecznie zatrzymały mnie przed jazdą do pracy. Skrobałem i drapałem, a z nieba leciało marznące coś, co skutecznie niweczyło moją pracę. Dałem sobie spokój w momencie, gdy wywinąłem orła i dałem nura pod przednie koła. Na nic nauka jazdy, gdy się chodzić nie umie. Warunki pogodowe były okropne, więc zadzwoniłem do pracy i pozwoliłem sobie na spokojne dopicie porannej kawusi do czasu, aż wyszło słońce, przestało sypać i odtajało. Piękny poranek. Gdy mijałem ośrodek szkolenia kierowców katowice, widziałem kilka potłuczonych pojazdów. Kto nie dał za wygraną i się spieszył, aby zdążyć, ma zepsuty dzień. Tego jestem pewien.